niedziela, 22 września 2013




-Coś mnie omineło?- usłyszałem kobiecy głos za sobą. Obejrzałem się za siebie. Ujrzałem blondynkę która była jeszcze bardziej rozebrana niż Shirley, mając jednak nadal na sobie ubranie. Podeszła do Shadow'a i pocałowała go.
-Trochę tak. Właśnie dołączamy do tego tu ziomka w samobójczej misji.- Podsumował jednym zdaniem całe zdarzenie. Podeszła do mnie i przyjrzała mi się z bliska.
-Nazywam się Kiria, a ty?- Powiedziała wyciągając rękię w moją stronę. "Chyba wypada się im w końcu przedstwić." stwierdziłem w myślach.
-Ech... Rave...- odpowiedziałem patrząc najbardziej znudzonym wzrokiem jaki miałem. Uśmiechneła się.
-Śmieszny jesteś.- stwierdziła. "Ja śmieszny?" zapytałem w myślach. -Będzie zabawanie.-Stwierdziła nagle.
-Dobra czyli podjęliśmy decyzje.- Odezwała się nagle Shirley.- Idziemy dokopać Molochowi.- Dodała po chwili z lekkim uśmiechem.
-Ale kto dowodzi?- zapytał po chwili Shadow. Łysy wilkolud podrapał się po swojej łysinie.
-Może Shirley- zaproponowała po chwili Kirie. -Ale nie, lepiej niech zrobi to nasz zabawny człowiek.- Powiedziała patrząc na mnie. "Czemu.. czemu muszę być to właśnie ja...." pomyślałem mając nadzieje że nie mówi o mnie.
-Mechaniku dowodzisz.- Powiedziała wstając i ruszając w stronę barmana. Ja także wstałem i ruszyłem w stronę wyjścia.

-Jutro o 6... Widzimy się.- Stwierdziłem wychodząc. 

1 komentarze:

Fiodor pisze...

-O 6 rano powiedział...psia pora...- zirytował się Numer3-zimno i te jebane mgły wszędzie,nawet słońce o tej porze roku dopiero wschodzi. Kto wymyślił, żeby o 6 rano robotę zaczynać?! Ósma rano... to rozumiem, zara inaczy, cieplij i słońce przynajmnij się śmieje do człowieka, normanlnie jak w pieprzonych teletubisiach...;