poniedziałek, 23 września 2013

Obudziłem się, na przeciw mnie na starym krześle siedział mężczyzna w szarozielonym mundurze. "Generał" pomyślałem. Zauważyłem że na dworze burza piaskowa trochę ustała.
-W końcu Rave... Nie przeklinaj tyle na mnie przez sen.- odezwał się wstając.
-Niestety mam powody. Co jest?- stwierdziłemi zadałem pytanie.
-Góra chce żebyś w końcu wziął się do roboty.-Odpowiedział niezbyt przekonująco.
-Generale proszę przestać mi tu pierdolić farmazony.- odparłem otwierając puszkę konserwy leżącą pod biurkiem.
-Dalej jesteś zły o tamtą sprawę?- Zapytał zdziwiony moją odpowiedzią. -Nie ważne. Mam dla ciebie rozkazy.- Powiedział widząc mój wzrok ścinający jego głowę. -Góra kazała mi wybrać parę osób do misji. Bardzo trudnej misji.- wydusił w końcu z siebie.
-Znowu samobójcza misja?- zapytałem biorąc kawałek mięsa znajdującego się w konserwie na nóż.
-Nie do końca. Wierzymy że ci się uda. W końcu każdą misję kończysz z powodzeniem, kapitanie.- Odpowiedział z lekkim uśmiechem na ustach.
-I tak pewnie nie mam wyboru...- stwierdziłem jedząc kolejny kęs konserwy. -Co trzeba zrobiić?- zapytałem w końcu mierząc generała wzrokiem.  W tej chwili do mojego mieszkania wszedł asystent generała za którym zbytnio nie przepadałem. Odruchowo wyciągnąłem moje Berette na biurko.
-Hmm...- Roześmiał się widząc moją reakcje generał.- Oto sprzęt, który może się wam przydać.- Wskazał na paczkę którą trzymał w rękach asystent. Po chwili namysłu postawił ją na biórku, po czym bez słowa wyszedł. -Słyszałeś zapewne o chorobie, która aktualnie męczy ludzi w naszym posterunku.-Kiwnąłem potwierdzając.
-Obiło się...-odparłem. Generał chwilę patrzył się na mnie poważnym wzrokiem.
-Musisz zdobyć lekarstwo. Jest to chroba, która męczyła ludzi już w przeszłości. W  tym celu jutro o 6.00 udasz się helikopterem do San Francizko, małego miast zniszczonego i opuszczonego podczas wojny, gdzie znajdują się magazyny Polparmy. W nich powinno znajdować się w magazynie w sekcji czwartej bądź piątej lekarstwo. Szukaj nazwy kończącej się na "-reki". Musisz dobrać jeszcze resztę oddziału. Jedną osobę, która może ci się przydać znajduje się właśnie w zajezdzie "pod mutkiem" , ma na imię Tomir. To by było na tyle.- mówił nieprzerwanie. "W końcu skończył" pomyślałem zmęczony jego gadaniem. Na dworze znowu rozpętała się burza piaskowa.
-Przewidywana jest jakaś nagroda za to?- zapytałem w końcu. Spojrzał na mnie i wyciągnął z za pazuchy swojej kurtki jakąś kartkę.
-Miejsca, które możecie odwiedzić. Wszystko co znajdziecie należy do was. A... tylko z całą misją musicie się wyrobić do dwudziestej drugiej.-Wskazał na kartkę. Chwile patrzyłem na kartkę na której znajdował się spis ważniejszych miejsc w tamtej dzielnicy. -A postarajcie się spamiętać miejsca i daną sytuacje w okolicy za co dostaniecie specjalną nagrodę.- Powiedział Generał wstając i zmierzając w stronę wyjścia.
-Yarion.- Odezwałem się w końcu po imieniu do generała zanim otworzył drzwi.

-Nie angażuj się zbytnio. Masz przeżyć.- zatrzymał się na chwile i nim zdążyłem coś powiedzieć sam się odezwał. Chwile patrzył się na drzwi. -Do zobaczenia na odprawie Rave.- powiedział wychodząc z mojego mieszkania. Zostałem sam siedząc przy biurku.


1 komentarze:

Gambel pisze...

Ciekawe opowiadanie, muszę powiedzieć, że tego uni nie znam, ale ładnie napisane. Masz +