niedziela, 22 września 2013


Po wybiegnięciu z karczmy Witek od razu wiedział gdzie dokładnie leży ciało – jego oczom rzucili się w oczy stojący przy brzegu mieszkańcy wioski.
-Przepuście mnie do jasnej cholery , co tu się stało ?! – wrzasnął Witek przepychając się między gapiami.
Jego oczom ukazało się ciało dziewczynki , leżała w kałuży krwi która spływała do rzeki , dziewczynka miała nienaturalnie skręconą głowę do tyłu – Strażnik obrócił jej ciało na brzuch aby zobaczyć twarz – gdy to uczynił wszyscy wokół wzdrygnęli się , niektórzy odwrócili wzrok – dziewczynka pomimo skręconego karku miała wydłubane oczy , twarz była cała czerwona od juchy która płynęła z oczodołów.
-Trzeba ją stąd zabrać powiedział wieśniak który wybiegł razem z Witkiem z karczmy.
Przybiegła żona Sołtysa – gdy ujrzała twarz swej córki natychmiast wręcz zawyła płaczem i chciała przytulić zwłoki lecz Witek złapał ją w swoje ramiona i powstrzymał.
-Rozejść się , ale już ! – wrzasnął strażnik który właśnie przybiegł z warty poinformowany o wydarzeniu przez jakąś kobietę.
Tłum się rozszedł , żona Sołtysa nadal płakała w ramionach Witka , nowo przybyły strażnik delikatnie chwycił ciało i poszedł z nim w stronę kościółka.
Żona Sołtysa próbowała coś powiedzieć lecz przez jej płacz Witek nie zrozumiał ani słowa , zaprowadził ją do Ratusza.
Pod karczmę podjechał jakiś zakapturzony człowiek na koniu.
Wszedł do środka , rozejrzał się po karczmie , poza karczmarzem i kilkoma podekscytowanymi chłopami nikogo więcej nie widział.
-Witajcie Karczmarzu – powiedział nie zdejmując kaptura z głowy – Piwa dajcie.
-Się robi – po chwili karczmarz podszedł do nieznajomego z kuflem piwa-Wasze piwo.
Nieznajomy zdjął kaptur – Wieśniacy którzy wcześniej żywo o czymś rozmawiali nagle zamilkli jakby zaklęci-podróżnik miał nienaturalne pionowe źrenice i włosy białe jak mleko , karczmarz widywał już takich , on jako jedyny zachował spokój i dalej czyścił kufel.
-Wiedźmin tutaj? – spytał Karczmarz
-Roboty szukam – odpowiedział zimnym głosem wiedźmin.
-Dobrze trafiliście Panie….
-Geralt – odrzekł Białowłosy.
-Geralt?- czyż to nie ten legendarny Geralt który odczarował królewską córkę?!-spytał podekscytowany Karczmarz.
-Tak to ja-odparł Wiedźmin.
-Przed chwilą znaleźli zwłoki małej dziewczynki nad rzeką.
-Możesz mi coś więcej powiedzieć o tym? - spytał zaciekawiony wiedźmin
-Ja niewiele wiem , musicie się udać do Sołtysa , w końcu to jego córkę znaleźli.
-Dziękuje Karczmarzu-powiedział Geralt rzucając do ręki Karczmarza orena.
Wiedźmin wyszedł z karczmy rozejrzał się po wiosce – zobaczył chłopca biegnącego niedaleko
-Chłopcze-zawołał Wiedźmin-Którędy do Sołtysa?
-To tam Panie-powiedział chłopiec pokazując na wyróżniający się od reszty budynek.
Geralt ruszył w kierunku drzwi ratusza-już miał je otwierać gdy wychodził z nich starszy człowiek.
-Kim że jesteś? - spytał owy człowiek widząc Wiedźmina.
-Wiedźminem , karczmarz mówił mi aby się udał do Sołtysa w sprawie dziewczynki która znaleziono przy rzece.
-Odo , Sołtys – powiedział starszy człowiek podając rei Geraltowi.
-Geralt.
-Wejdźmy do środka.
Wnętrze ratusza było zadbane , czyste i przyjemne.
-Usiądz - powiedział Odo pokazując na krzesło.
-Powiedzcie mi wszystko o sprawie Sołtysie.
-Sam niewiele wiem , moja żona znalazła przechodząc obok brzegu zwłoki mojej ukochanej córki Basi – w oczach Sołtysa pojawiły się łzy.
-Co się z nią stało – powiedział bez współczucia Geralt.
-Miała nienaturalnie skręcony kark i wydłubane oczy.
-Hmm , ciekawe , gdzie są zwłoki?
-W kościelnej kostnicy.
-Rozumiem.
-Wiedźminie.
-Tak?
-Znajdźcie odpowiedzialnego za to i przyprowadźcie do mnie a nie pożałuje orena.
Geralt odwrócił się i wyszedł bez słowa.
Wiedźmin idąc w stronę kościoła zobaczył nadjeżdżającą postać na koniu. To był znajomy Geralta – Berengar.

-Berengar tutaj? - powiedział po cichu sam do siebie Geralt kierując się w jego stronę.

1 komentarze:

Gambel pisze...

Pierwsza część byłą bardziej klimatyczna, poza tym jest tu kilka literówek, radzę przed wrzuceniem, przeprowadzenie korekty.
Poza tym, miło się czyta a co najważniejsze - jestem ciekaw co będzie dalej, standardowy motyw przepowiedni - wychodzi nieźle.