środa, 18 września 2013

Z.A Agven

Mroczne Czasy




            Jak zwykle sidziałem w swoim mieszkaniu, na moim ulubionym fotelu z powodu braku pracy. Na dworzę panowała burza. Rozejrzałem się po mieszkaniu i spostrzegłem że nie mam już żadnych przedmiotów do naprawy. Moje mieszkanie było nie zbyt duże. Składało się z dwóch pokoi. Jeden robił mi za sypialnie i magazyn. Drugi zaś za biuro, w którym znajdowało się moje ulubione biurko wraz z fotelem. Oprócz tego znajdowała się w nim łazienka wraz z ubikacją. Niestety problemy z wodą utrudniały jej działanie.  Rozłożyłem się na fotelu kładąc nogi na biurku. "Nienawidzę burz piaskowych" zamarudziłem w myślach. Chwilę tak siedziałem myśląc o rzeczach nic nie znaczących. W końcu poczułem że robię się senny. Nie chciało mi się wstawać, uznałem to za zbyt męczące. Powoli moje powieki same opadały, aż w końcu zasnąłem.

            Czułem na twarzy piasek sypiący się ze wszystkich stron. Nie chciało mi się iść na tę misję.
-Znowu mnie wrobił... cholerny generał- wymruczałem pod nosem i ruszając w stronę zajazdu "Pod jebanym łbem martwego mutanta". -Kto w ogóle wymyśla takie nazwy?- zapytałem sam siebie idąc w stronę tegóż zajazdu. Mój płaszcz powiewał na wietrze. Ludzie nie zwracali na mnie uwagi, pędząc do swoich mieszkań. Stanąłem przed drzwiami do których zmierzałem. Nie zwracając uwagi na dwoje ludzi stąjących przy drzwiach wszedłem do środka. Wewnątrz panowało nie małe zamieszanie. W oddali dało się wyczuć zapach krwi i potu. Do tego wrzawa i krzyki typu "Nieźle się biję", "Nie chciałbym z nim zadrzeć" występowały co chwilę jak zacięta płyta. Gdzieś wśród zlepiska ludzi można było zauważyć barmana, który prawdepowiedziawszy zupełnie nie pasował do tej pracy. Podszedłem do baru. Zauważyłem że na ladzie leży zepsute radio. Barman w końcu mnie zauważył i podszedł do lady.

-Coś podać?- zapytał mężczyzna w rudych włosach obciętych na krótko z trzema kolczykami w lewym uchu. Zmierzyłem go wzrokiem.
-Szklankę wody. Naprawić?- odpowiedziałem i zadałem pytanie wskazując radio.
-Już podaje... a drogo sobie pan liczy?- Odpowiedział podając mi szklankę wody.
-Ta szklanka wody plus informacje i jesteśmy kwita.- odpowiedziałem, biorąc do rąk radio i wyciągając parę niewielkich narzędzi spod płaszcza. Zacząłem chwilę kręcić i dłubać przy urządzeniu, po czym dwa razy puknąłem młoteczkiem w nie i po chwili zaczeło odtwarzać jakąś kasete wsadzoną do środka. Odłożyłem je na miejsce. -Proszę- Powiedziałem po zakończeniu.
-To co by pan chciał wiedzieć?- powiedział po chwili, jakby zdziwiony że udało mi się je naprawić.

-Szukam kobiety o imieniu Shirley.- odpowiedziałem chwilę zastanawiając się nad słowami. 

1 komentarze:

Abi Kun pisze...

Zaciekawiło mnie strasznie *.*