środa, 2 października 2013




Po chwili wchodzenia po schodach znajdowaliśmy się już przed moimi pokojami. Wziąłem klucz i po chwili weszliśmy do środka. Nim zdążyłem się spostrzec kobieta zajmowała moje łóżko wybierając się spać , wypiła także pół butelki mleka znajdujący się na niej. Tomir rozejrzał się po mieszkaniu zajrzał we wszystkie kąty, jakby czegoś szukał. Po chwili położył się na podłodze i zasnął. Ja ruszyłem do mojego ulubionego miejsca w domu. W biurze było jak zwykle najprzyjemniejsza temperatura nie za ciepła ani za gorąca. Usiadłem i położyłem nogi na biurku. Z jakiegoś jednak powodu nie mogłem spać. Całą noc próbowałem spać, jednak udało mi się tylko króciutką chwilę.
            Godzinę przed rozpoczęciem misji wstałem aby wyczyścić mój pistolet. Pamiętam że dawniej robiłem tak przed każdą misją. Chwile po mnie wstała kobieta, która do tej pory nie podała mi imienia. Zauważyłem że Tomir słucha jej rozkazów. "Dziwne gusta ma  ale dobra" pomyślałem powstrzymując się od śmiechu przyglądając się mojej Berett'cie. Jej czarny kolor po wypolorowaniu odbijał światło prawie jak lustro. Jak zwykle byłem dumny ze swojej pracy. W końcu podeszła do mnie widocznie ciesząc się z możliwości dokopania molochowi.
-No, pozostało obudzić tego lenia.- wskazała na Tomira, który smacznie sobie chrapał, po czym podeszła do niego i nim zdążyłem zrozumieć co robi kopneła go dość mocno. On jednak nie zwrócił nawet uwagi na ten cios. Chwile się mu przyglądała i po chwili ponowiła atak.  Tym razem kopniak był mocniejszy i niejendemu połamał by on wszystkie żebra. Jednak ten znowu nawet nie jęknął, a jedynie przewrócił się na drugi bok. Widocznie zdenerwowana lenistwem swojego towarzysza, cofneła się pare kroków w tył po czym z lekkiego rozpędu kopneła go bardzo mocno. Tomir wzdrygnął się lekko, po czym obejrzał za siebie i usiadł.
-Co się stało? Czemu mnie klepiesz po plecach?- zapytał zdziwiony nagła pobudką. Po woli zdawał się oprzytomniewać po snie. Podszedłem bliżej rozbawiony tą sceną. Zauważyłem że butelka mleka leżąca na szafce była opróżniona.
-Wstawaj, trzeba dokopać molochowi.- odparła oburzona zachwaniem Tomira. Spojrzałem na jego znudzoną minę.
-Ja chcę jeszcze spać. Obudzcie mnie za trzy godziny.- stwierdził przymierzając się do dalszego snu.
-Wstawaj bo fajerwerki cię ominą.- odezwałem się w końcu zaciekawiony czy da się powtórnie nabrać na tego typu tekst.
-Fajerwerki będą?- zapytał nagle rozbudzony.-Trzeba było tak od razu. Gdzie idziemy?- Powiedział wstając nagle z ziemi i zabierając swoje przedmioty, które leżały obok niego.
Spojrzałem po nich i po chwili wyciągnąłem z jednej z szaf moje ostatnie trzy konserwy.  Rzuciałem każdemu z nich po jednej.
-Nie wolno rzucać jedzeniem.- odezwał się Tomir, ledwie łapiąc swoją.
-Zamknij się. Ciesz się że dostałeś.- odpowiedziała mu.  -A zapomniałabym, nazywam się Kyrja.-Podeszła wyciągając w moim kierunku dłoń. Spojrzałem na nią i wydziąc jej groźną miną uścisnąłem ją.
-Już się przedstawiałem ale powtórze. Nazywam się Rave.- Powiedziałem puszczając dłoń kobiety. "Gdyby się nie przedstawiła do teraz nie byłbym pewien czy to kobieta" pomyślałem wtedy, lekko się śmiejąc z własnych myśli. Kątem oka zawuażyłe jak Tomir męczy się z utworzeniem konserwy. Stuka nią jakimś kamieniem, który zresztą nie wiedziałem skąd wytrzasnął. Wziłem jedne z moich noży i wstałem. Podeszłem do niego podając mu go. -Za chwile idziemy na odprawe. -stwierdziłem w końcu siadając na powrót w swoim fotelu. Zabrałem się za zajadanie konserwy.Chwile później byliśmy gotowi do wyruszenia na odprawe. Zamknąłem mieszkanie po czym wyszliśmy na ulicę. Panował spokój. "Za spokojnie, podejrzane" pomyślałem jednak starałem się nie dawać po sobie poznać zaniepokojenia. Ruszyliśmy do budynku odpraw przy "lotnisku". Był to po prostu kawałek asfaltu, nie dość tego nie równy. Cały czas odnosiłem wrażenie, jakby ktoś za nami szedł, ale równie dobrze mogły być to tylko zwidy. Po krótkiej chwili dotarliśmy na miejsce. Przed wejściem stało dwoje strażników, widząc mnie klasycznie zasalutowali.
-Zapraszamy kapitanie do środka.-odezwał się ten po lewej. -Generał już czeka.- odezwał się drugi. Złapałem za klamkę i wszedłem do środka.
            Znaleźliśmy się w średniejwielkości pokoju z którego wychodziły troję drzwi oprócz tych, którymi weszliśmy. Na środku znajdował się stół, a w koło niego cztery krzesła. Na środku stołu leżały różne kartki wśród, których dało się dostrzec jakieś mapy. Na jednym z krzeseł siedział generał.
-Witaj Rave. A więc to jest Tomir?- Wskazał mężczyzne wchodzącego za mną. -A kim jest ten drugi mężczyzna?- zapytał po chwili widząc wchodzącą drugą osobę. Chwile później zrozumiałem że chodzi mu o Kyrje. Nim zdążyłem zareagować jego asystent podszedł do niego i wyszeptał mu coś na ucho. Ruszyłemw stronę krzesła.-Wybacz. Nie chciałem cię uraźić. Przepraszam za pomyłkę.- Wkońcu odezwał się patrząc na Kyrje. Nie odpowiedziała mu. Oboje ruszyli za mną.  Usiadłem naprzeciwko generała, zaś oni obok po prawej Tomir, a po lewej Kyrja. Rozłożyłem się na krześle. Przypomniałem sobie że nie wziąłem sprzętu, który dostarczył mi generał.
-Zapomniałem.-prawie krzyknąłem. -Nie wziąłem tej paczki, którą mi dostarczyliście.- wytłumaczyłem.
-Zaraz kogoś wyślemy. -powiedział i kiwnął palcem na swojego asystenta.  Ten podszedł i wyszeptał coś na ucho generałowi. Ten jednak widocznie wkurzył się słysząc to. Odpowiedział mu jednak nie było słychać co. Asystent ruszył w stronę drzwi.
-Czekaj.- powiedziałem rzucając mu klucze do mieszkania. -Tylko nic nie zepsuj.-dodałem. Asystent spojrzał na mnie wrogo, po czym szybkim krokiem wyszedł.

-Dobra rozpocznijmy, wyjaśnie wam wszystko dokładnie.- odezwał się generał, wstając. Popatrzyłem na mapę która przedstwiaja ogólny zarys rozmieszczenia budynków i różne punkty. -Nazywam sie generał Yarion. - Przedstawił się moim towarzyszą. Kyrje tylko spojrzała na niego, zaś Tomir już wstawał aby się przedstawić gdy nagle zrezygnował po dziwnym uderzeniu dobiegającym spod stołu. Poczułem niespodziewane zmęczenie, efekt nieprzespanej nocy i nim się spostrzegłem moje oczy zaczeły się same zamykać. 

0 komentarze: