sobota, 22 listopada 2014


Post nie zawiera ukrytych podtekstów i nawiązań do osób rzeczywistych. Wszelakie podobieństwa występują tutaj przypadkowo.





Już od zarania dziejów ludzkość podzieliła się na kastę graczy i emgie. Przynależność do określonej grupy zazwyczaj skutkuje dużym przywiązaniem do społeczności i wykonywanych obowiązków co wiąże się z dużą niechęcią zmiany swojej roli na tak zwanych sesjach. Oczywiście, mogą wystąpić sytuacje w których osobnicy będą niczym kameleony zmieniać swoje nastawienie lecz nie jest to aż tak popularne. Gracze mogą być dotknięci syndromem nieszkodliwego ale wkurwiającego ognika  nazwa wywodzi się z elfickiego [Eh fainłeden lursraka hejtnolorf] przez fandom ci ludzie są określani jako hejterzy. Dany przedstawiciel który jest zarażony chorobą charakteryzuje się ogólnopojętym zachowaniem powpierdalanych mózgów i gdy nadaży się okazja by coś zhejcić, wyzywa, krytykuje, pluje a nawet w ekstremalnych przypadkach pojawia się piana w ustach. Hejtowanie zazwyczaj dotyczy (lecz nie musi) wszystkiego co robią inni, mogą to być scenariusze, modyfikacje systemów czy całych settingów. 

Oczywiście kasta emgie nie jest objęta immunitetem w tej sprawie i oni mogą być zarażeni tym gównem, lecz zazwyczaj swoje hejtu puszczają w stronę innych emgie, którzy tworzą lepsze światy, settingi i prowadzą lepsze sesje od tych dotkniętych zarazą. Jeśli będziemy się przyglądać obu stronom, możemy znaleźć masę różnic ale i podobieństw. Na widelec w pierwszej kolejności weźmy sobie obowiązki obudwu kast. Emgie, tworzą światy, prowadzą sesje, żąglują zasadami w czasie gry i jakże często improwizują. Uwielbiają kiedy ich postacie niezależni są traktowani jak dziwki albo kiedy ich wielkie intrygi i setne dna fabuły są po prostu omijane. Emgie bowiem uwielbiają syzyfowe prace. Często zżynają jakieś głupie teksty, zabawy i motywy na sesje z tanich książek lub czasopism typu "bravo" albo " wróżka ", oglądają seriale takie jak Niebezpieczny Tron albo Moda na Sukces gdyż też tasiemiec pokazuje w jaki sposób można używać tych samych kart postaci do tworzenia pozornie nowych historii opierając się o zaklęcia typu Wskrzeszenie  lub Powrót z zaświatów. Zazwyczaj gracze są w 7 niebie gdyż i tak nie pamiętają poprzedniej sesji. 

Skoro przeszliśmy do graczy musimy się przyjrzeć ich obowiązkom. Niewątpliwie gry fabularne nie mogłyby istnieć bez graczy. Ich główne zadanie to istnienie i paplanie głupot na sesjach. Dochodzą do tego zajęcia związane z plątaniem fabuły, nie zrozumienie zasad mechaniki(wówczas emgie muszą przedstawiać ją po raz kolejny i cała sesja znowu leży gównem na stole). Gracze uwielbiają traktować postaci BN jak dziwki. Zawsze odgrywają zajebistych i epickich. W tym czasie MG dostaje białej gorączki ale tylko na pokaz bo w rzeczywistości wszyscy z owej grupy prowadzących grę są masochistami, którym zależy tylko na tym by BeeNi byli traktowani jak dziwki co daje dużo radości epickim BG. 

Seks na sesji wywołuje różne kontrowersje. Innych bolą dupy inni mówią spoko. Ja osobiście uniknę dalszego prowadzenia tego tematu gdyż jest on bardzo śliski by nie powiedzieć gówniany. Istnieje prawdopodobieństwo, że już zostałem namierzony przez grupy wolnowyznaniowe sadomaso, które czekają ze swoją gorączką hejtu gdy jak tylko pojawi się okazja powiesić na mnie psa. 

Pisząc ten artykuł właśnie zdobyłem 1 punkt w prowadzeniu bloga o grach fabularnych, mam nadzieję, że bardzo się on spodobał. Liczę, że w przyszłości będę mógł wstawić więcej takich opowiadań co zaowocuje przyrostem punktów doświadczenia a tym samym będę mógł kupić perki by ulepszyć mojego bloga. (Czasoumilacze i tym podobne szmery bajery).

3 komentarze:

Paweł Ferens pisze...

Dużo gówna w tej wypowiedzi. Śmierdząca sprawa właściwe... Tak, czy tak nie chcę tego sprzątać :)
Faktem jest,że starasz się człowieku a tu: "krzak róży jerychońskiej na pustyni tępoty"; Kto prowadził ten wie :D

Anonimowy pisze...

RPG to zabawa dla elity, a MG to Bóg, prawda?

Wojciech Wons pisze...

Można tak powiedzieć :) może nie do końca bo gracze wywierają różne naciski na MG więc w sumie...