czwartek, 11 grudnia 2014

4 in 1. Czyli zapowiedzi ukazania się pewnych projektów.

Centrum Fantasy w tej chwili pracuje nad 4 projektami. Wkrótce ujrzą one światło dzienne. Dziś chciałbym wam pokrótce to wszystko przedstawić byście wiedzieli czego się spodziewać w najbliższym czasie a trochę będzie się działo.



PROJEKT DARMOWEJ GRY FABULANREJ

Nie chciałbym rzucać tutaj używać wielkich słów o tym, że nadchodząca gra stanie się rewolucją pod względem mechaniki bo będzie prosta, szybka, przyjemna i dla każdego gracza. Mechanika będzie po prostu nowa. Mojego autorstwa, oparta o rzuty 2k6. Koncepcja świata za to będzie nowa i jeszcze nie znana... z pewnością rozpromienieni będą wszyscy fani postapokalipsy.

Więcej informacji o nowej grze będziecie mogli szukać na blogu, traktującym tylko i wyłącznie o projekcie Arka.

KLIKNIJ TUTAJ

PROJEKT PLOTY MG PDF 

Czyli wszystkie do tej pory wypuszczone na blogu artykuły z serii PLOTY MG w formacie pdf i do ściągnięcia. Teksty będą zredagowane, poprawione. Sam dopiszę kilka linijek by wzbogacić treść. Na końcu będziemy mogli znaleźć dodatek dla MG, który przyda się podczas prowadzenia gier fabularnych w klimacie postapo.

NOWY SCENARIUSZ DO ROBINSONA CRUSOE - SZAMAN

Jeszcze wczoraj wieczorem słuchaliśmy pogodynki, która twierdziła, że pogoda przez następne dni będzie spokojna i upalna. Wyruszyliśmy z przyjaciółmi w rejs łajbą ojca Johna. To miał wypad na jeden dzień, chcieliśmy posłuchać głośnej muzyki, wypić piwko, pogadać o starych dobrych czasach no i poznać nasze drugie połówki. Wszystko było pięknie. Po kilku godzinach zebrały się chmury i zaczęło padać. Morze się wzburzyło, przyszła burza, była nagła i gwałtowna. Nasza łajba tego nie wytrzymała, pamiętam tylko jak Kevin wypadł za burtę, potem straciłem przytomność.
Obudziłem się na brzegu wyspy, świeciło słońce, mewy były strasznie głośne, miałem rozbitą głowę i chyba połamane żebra, bolały jak cholera. Myślałem, że umarłem, że reszta moich przyjaciół też umarła. Na szczęście się myliłem.

Kevin i John mnie odnaleźli po czym zabrali do schronienia, czekały tam już dziewczyny, były całe i zdrowie. Wszystko się dobrze skończyło, przynajmniej tak twierdziliśmy. Mieliśmy przetrzymać jedną noc, rozpalić ognisko i czekać, aż ktoś nas znajdzie. Przecież nie mogliśmy wypłynąć daleko...
Tak nam minęły trzy dni.
Na początku nawet było fajnie, cieszyliśmy się, że żyjemy no i byliśmy pełni nadziei, że wkrótce nas odnajdą.
Sytuacja zaczęła się komplikować w chwili, kiedy na wyspie usłyszeliśmy wycie. To było przerażające. Staliśmy jak wryci w naszym obozie, kiedy coś poruszało się w koło naszego campingu. 
Zza krzaków, w ciemności i mgły wyłoniła się sylwetka jakiegoś człowieka. Był bardzo dziwnie ubrany w jakieś stare pocięte łachy szarego koloru. Trzymał w ręku kawał kija, który był zakończony jakąś rzeźbą. Razem z chłopakami chcieliśmy się na niego rzucić w razie czego i bronić dziewczyn, ale on nic złego ani nie mówił ani nie robił. Szybko zniknął z drugim wyciem.
To wszystko narobiło nam wielkiego stracha. Od tej pory trzymaliśmy warty przy ognisku co noc. W końcu pojawił się po raz kolejny już trzy dni po pierwszych wyciach w buszu. Wówczas przemówił do nas, o dziwo go rozumieliśmy wszyscy, mówił biegle po angielsku.

Witajcie na wyspie. Wiem, boicie się. Możecie mi uwierzyć, mnie nie można się bać. Strach, jest miejscu ale wobec tego co czai się w głębi lądu. Moi ludzie już zdawna czekało na wybawicieli, teraz przychodzicie. Legendy mówiły o wybrańcach, którzy położą kres klątwie ciążącej na wyspie.

Oniemieliśmy.


WEEKEND Z NEUROSHIMĄ

Pamiętacie może weekendowy andrzejkowy cykl wpisów o przygodach w karczmie? Już jutro ruszymy z podobną inicjatywą ale teraz tematem będzie gra fabularna, Neuroshima.
Możecie liczyć na opowiadanie, nową profesję, nowe pochodzenie i pewną niespodziankę związaną z tym uniwersum.

Jak mówiłem będzie się działo. Trzymajcie kciuki za nas a się uda wszystko zrealizować. 

0 komentarze: